Witam Was drugim wpisem na nowym blogu!
Niebawem w Krakowie, odbędzie się największy w Małopolsce 31. Kongres i Targi LNE & SPA! :)
Między szeroką gamą różnorodnych firm można będzie m.in. odwiedzić stoisko Kryolanu, Maestro czy Make up Trendy (warto mieć każdy numer!) i Organique.... o którym właśnie będzie post :)
W poprzedniej edycji kongresu LNE (paźdzniernik 2014) to stosiko przykuło moją uwagę najbardziej, głównie dlatego, że akurat potrzebowałam tego typu produktów, a też kosmetyki można było nabyć w pojemnościach gabinetowych i w niższej cenie - oszalałam!
Skupię się na kosmetykach do pielęgnacji twarzy. Oba pochodzą z serii nawilżającej Pumpkin line:
1. Maseczka hydrolipid mousse mask - hydrolipidowa maseczka z dynią
2. Krem ultra hydrating cream - krem nawilżający z dynią
MASECZKA ma formę białego delikatnego musu, która po nałożenu na twarz wtapia się w cerę i staje się przezroczysta. Po 20 minutach, standardowo jak przy maseczkach nawilżających, nadmiar kosmetyku, który nie wchłonął się nalezy zetrzeć. Skóra po użyciu jest gładka, napięta, rozświetlona odżywiona miękka w dotyku. Można ją stosować również na noc zamiast kremu (tak też zaleca producent), warto pamiętać o szyi i dekolcie - one też potrzebują nawilżenia, skóra w tych miejscach chętnie chłonie substancje odżywcze - lepiej nawilżona skóra = mniej zmarszczek w przyszłości :)
Poza przyjemną puszystą formą zachwyca przede wszystkim składem i działaniem. Moim zdaniem ma przyjemny zapach, ale spotkałam się z twierdzeniem, że kosmetyk ten "pachnie chemią". Odczucia tego typu są pojęciem względnym ale możliwe, że coś w tym twierdzeniu jest prawdą. W sumie jakby się tak bardzo wwąchać to poza nutami kwiatowymi oraz mydlanymi... można wyczuć bliżej nie określony ton, niektórym może on kojarzyć się z rozgrzanym plastikiem lub mokrą sierścią psa :) - podkreślam, że naprawdę trzeba mieć wyobraźnię zapachową aby wyczuć tego typu rzeczy...
Po przeanalizowaniu składu i wielokrotnym wąchaniu myślę, że może być to sprawka alg, które same w sobie chociaż działają cuda, niestety nie mają zbyt przyjemnego zapachu... z drugiej strony, ich zapach w towarzystwie innych składników powinien się teoretycznie zniwelować.
Moim zdaniem zapach jest orzeźwiający, przyjemny, niezbyt mocny. A składniki aktywne są naprawdę godne uwagi! Same zobaczcie:
Po przeanalizowaniu składu i wielokrotnym wąchaniu myślę, że może być to sprawka alg, które same w sobie chociaż działają cuda, niestety nie mają zbyt przyjemnego zapachu... z drugiej strony, ich zapach w towarzystwie innych składników powinien się teoretycznie zniwelować.
Moim zdaniem zapach jest orzeźwiający, przyjemny, niezbyt mocny. A składniki aktywne są naprawdę godne uwagi! Same zobaczcie:
- ekstrakt z miąższu dyni
- algi
- masło Shea
- oleje: sezamowy, awokado, winogronowy
- betaina roślinna
- witamina E
- skwalan
- Beta Sitosterol
Nie zawiera parabenów, formaldehydu, siliknów, nie zapycha, sprawdza się również w przypadku cer atopowych - zauważyłam, że łagodzi stany zapalne, które czasem pojawiają się na twarzy.
Jest to produkt wegański i wegetariański, stworzony z wykorzystaniem formuły eco :)
Opakowanie: Higieniczne, estetyczne, praktyczne.
Pojemność to aż 100ml. Forma pojemnika z pompką airless pozwala na wygodne dozowanie produktu oraz maksymalne zużycie. Minusem jest, że opakowanie jest mlecznobiałe i nie przepuszcza świata - nie widać ile kosmetyku jeszcze zostało w środku...
W związku z tym, że produkt zawiera minimum substancji zapewniających trwałość, które niestety muszą się w nim znajdować, warto używać go regularnie, i zużyć w terminie ok 6 miesięcy po otwarciu. Tak jak pisałam - przy stosowaniu również na szyję i dekolt - nie będzie to wielkim problemem. Maseczka nie zdąży się "znudzić", a i inne partie ciała skorzystają! :)
KREM różni się głównie konsystencją i zawartymi w nim substancjami. Jest lekki, dobrze i szybko się wchłania, pozostawia jakby półmatowe wykończenie mimo, że równocześnie bardzo dobrze nawilża i odżywia skórę. Idealnie sprawdza się u mnie pod makijaż dzienny, tym bardziej, że preferuję na co dzień lekkie nawilżające, rozświetlające formuły fluidów.
W składzie kremu pojawia się olej z avocado, kwas hialuronowy oraz głównie (oczywiście jak w maseczce) ekstrakt z nasion dyni, który ma działanie antyoksydacyjne, poprawia koloryt i rozświetla. Fitosterole obecne w dyniowym ekstrakcie mają działanie przeciwalergiczne i przeciwzapalne. Systematycznie stosowane poprawiają nawilżenie i elastyczność skóry, zapobiegają utracie wody z przestrzeni międzykomórkowych oraz chronią przed procesami starzenia.
Produkty zakupimy oczywiście w salonach Organique. Krem ma pojemność 50ml, a jego cena to 85zł, natomiast maseczka o pojemności 100ml kosztuje 115zł. Do kompletu idealne będzie dyniowe mydełko glicerynowe. Polecam! :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz